Mgr Kornelia Tekielak pracująca nad chwytem dłoni z pacjentką neurologiczną

Porozmawiaj z własną ręką

Diagnoza: Udar mózgu…Czasami to tylko chwila. Budzimy się na oddziale szpitalnym, niby tacy sami, a jednak jakby w innej skórze, w nie swoim ciele. Od tego momentu zaczyna się nasza walka – walka o nas samych. Udar jest drugą najczęstszą przyczyną zgonów w UE i najczęstszą przyczyną trwałej niepełnosprawności u dorosłych. W Polsce to jeden z najważniejszych problemów zdrowotnych – nie tylko ze względu na liczbę zachorowań, ale też przez wysoką śmiertelność i ogromną grupę osób, które po udarze potrzebują rehabilitacji i stałego wsparcia.

Rehabilitacja neurologiczna to nasza droga do odzyskiwania siebie po tym, jak mózg uległ uszkodzeniu. To moment, w którym zaczynamy walczyć o funkcje, nad którymi kiedyś w ogóle nie musieliśmy się zastanawiać. Najprostsze czynności dnia codziennego nagle się „wyłączają”. Wtedy zaczyna się mozolna praca – wielomiesięczna, wieloletnia, a czasem trwająca już do końca życia – by odzyskać choćby część kontroli nad własnym ciałem. To, co wcześniej było naturalne – chodzenie, ubieranie się, mówienie czy zwykłe wstanie z łóżka – staje się wyzwaniem na miarę zdobycia Everestu.

Wyobraź sobie teraz komputer – najlepszy i najdroższy, jaki można kupić. Działał idealnie, aż nagle wylewa się na niego kawa. Część klawiatury przestaje reagować, kursor porusza się dziwnie, niektóre programy w ogóle się nie włączają. Coś tam działa, ale system jest niestabilny. To jest właśnie udar. Mózg nadal „działa”, ale część jego obwodów została zalana, uszkodzona lub zupełnie odcięta od komunikacji.

Naprzeciw wychodzi nam wtedy rehabilitacja neurologiczna. To zestaw specjalistycznych działań, których zadaniem jest wpływanie na neuroplastyczność mózgu. Neuroplastyczność to taka „gimnastyka dla mózgu”, dzięki której potrafi on się zmieniać, uczyć nowych rzeczy i naprawiać po uszkodzeniach. To niesamowita zdolność układu nerwowego do reorganizacji, tworzenia nowych połączeń między neuronami i wzmacniania tych starych.

Praca z pacjentem neurologicznym zupełnie odbiega od rehabilitacji ortopedycznej. Fizjoterapeuta pracujący z osobą po udarze stara się, w pewnym sensie, „gadać do mózgu”. Poprzez wykonywanie danej funkcji i jej wielokrotne powtarzanie – tak zwane torowanie – pokazuje, uczy i odtwarza daną czynność. Chodzi o to, by ruchy wykonywane w codziennym życiu pobudziły centralny układ nerwowy do aktywności i wymusiły na nim konkretną reakcję.

Spójrz – przed Tobą stoi kubek. Wyciągnij do niego rękę i delikatnie ujmij go w dłoń. Rozluźnij palce… to szkło, nie chcesz przecież, by pękło pod naciskiem. Odpuść napięcie. Pozwól dłoni objąć kubek spokojnie i pewnie. Czujesz pragnienie? W środku jest woda. Napij się.

Poprzez taką pracę nadajemy ponownie sens czynnościom, które zostały wymazane z pamięci pacjenta. Uczymy go, aby na bazie znajomych przedmiotów starał się wyzwolić funkcje, które się z nimi kojarzą. Im częściej ćwiczymy, tym mocniejsze stają się nowe ścieżki w mózgu – zupełnie jak dobrze wydeptane szlaki w lesie. Pacjent obserwuje ruchy, często początkowo nie wiedząc, co ma z nimi zrobić, ale mózg nie śpi. Przygląda się „swojej ręce”, szuka połączenia, a jeśli nie znajdzie tych starych – tworzy nowe. To proces mozolny, wymagający od pacjenta i terapeuty nieziemskiej cierpliwości oraz kreatywności. Ale jest on wart każdej minuty wysiłku. Neuroplastyczność to nasz cud, który pozwala mózgowi uczyć się na nowo i daje pacjentom po epizodzie neurologicznym szanse na lepsze funkcjonowanie i samodzielność.

Fizjoterapeuta uczestniczący w tym procesie musi wykazać się ogromną pokorą. Często jest świadkiem licznych porażek i trudnych chwil, które potrafią podważyć wiarę w postęp. Jednak z czasem pojawia się światełko w tunelu – ten jeden moment, w którym długo oczekiwana funkcja nagle się ujawnia. To właśnie takie, często drobne zwycięstwa nadają sens całej włożonej pracy.

mgr Kornelia Tekielak